Tak pechowego (rowerowo) weekendu to już dawno nie miałem. Wczoraj burza pokrzyżowała plany na wieczorną przejażdżkę. Dzisiaj kiedy pogoda była rowerowa to zaliczyłem dzwona :( Mocno poobijany wylądowałem na pogotowiu. Całe szczęście że gnaty są całe i skończyło się na szlifach. Chociaż ten krwiak na łokciu nie bardzo podobał się lekarzowi. Jakoś doturlałem się do domu bo rower nie ucierpiał. Jutro pewnie wszystko będzie mnie boleć.
@De5troy3r Niestety wyeliminowało :( przynajmniej na jakiś czas. Teraz to mogę sobie pośmigać tylko na rowerku stacjonarnym. @arek1973 Coś ta niedziela nie była łaskawa dla naszego rocznika
Coś było nie tak z tą niedzielą bo ja miałem podobną, najpierw złapałem dętkę a potem rowerzysta mi wymusił. W sumie też miałem szczęście w nieszczęściu bo rower cały a jedynie zaliczyłem odrapania kończyn i owijki oraz lekkie stłuczenie prawej strony miednicy i kości prawego przedramienia.