2015-08-15
Sobota, 15 sierpnia 2015
· Komentarze(0)
Korzystając ze świątecznego dnia postanowiłem troszkę pojeździć a przy okazji przetestować swoją rękę na dłuższym dystansie. Pierwotnie miałem wyruszyć wcześnie rano ale dopadł mnie straszny leń i wystartowałem dopiero przed południem. Postanowiłem do minimum ograniczyć postoje i tak dopiero po stu kilometrach był pierwszy siku-stop. Przy okazji uzupełniłem bidony i dalszą trasę przejechałem już bez postojów. Z ręką jest już coraz lepiej ale do pełnej sprawności daleka droga.





