To miał być biegowy weekend. W sobotnie przedpołudnie razem z biegającymi znajomymi wystartowałem w biegu charytatywnym w Puławach na dystansie 4,7 km. Skład był świetny tylko pogoda niestety nie była najlepsza ale i tak bawiliśmy się świetnie. Wieczorem małe kółeczko po okolicy.
Nieoczekiwanie trafił się transport za friko na rzeszowskie lotnisko, więc grzechem było nie skorzystać. Jedyny feler był w tym że musiałem wstać chwilę po g.2 ;) W miarę pusto na "19" wiatr w plecy i pięknie się jechało.
Kolejny dzień konkretnej piździawy. Na szczęście było sucho i można było troszkę pojeździć. Późnym popołudniem zaczęło padać i skończyło się rowerowanie.