Nocna jazda dla rozładowania nerwów po bardzo niemiłym poniedziałku. Na koniec zmiany klient tak mnie zagotował, że miałem ochotę kogoś rozszarpać. Na szczęście rower jest idealnym sposobem na rozładowanie złej energii. Na koniec zaczął sypać śnieg i do domu wróciłem jak bałwan ;)
Śniegu nadal nie ma :) (i dobrze) więc można troszkę pojeździć. Korzystając z okazji, że przez kilka dni jestem w rodzinnych okolicach objeżdżam okolice dobrze mi znane z lat młodości ;) Tylko wiatr troszkę przeszkadza i brak własnego rowerka. http://www.gpsies.com/map.do?fileId=ptpyyhbbazdxmtje
Po nocnych opadach śniegu rano miałem nieprzyjemny powrót do domu :( Na jezdni woda a w rowerku slicki i brak błotników. Po małej przerwie przesiadłem się na moją zimóweczkę i locik na Kraśnik http://www.gpsies.com/map.do?fileId=rufzraybyojcybta Wieczorem obowiązkowa wizyta w piekarni i kilka kaemów w blasku Księżyca.
Od rana piękne słoneczko i od razu łatwiej było zwlec się z wyrka :) Przed południem kilka km po okolicy przy okazji załatwiania różnych mniej lub bardziej ważnych spraw. Później okazało się, że muszę szybko strzelić lota w rodzinne okolice. A wieczorem do pracy. Dzień okazał się bardzo rowerowy :)