Rano powrót z pracy. Było pogodnie i rześko (1C). Później pokręciłem się troszkę po okolicy a pogoda z godziny na godzinę robiła się coraz mniej rowerowa. Zrobiło się wietrznie i po chmurno na szczęście nic nie padało. Wieczorem oczywiście obowiązkowa wizyta w piekarni.
Zgodnie z planem, że co miesiąc będziemy dokładać "100" przyszła pora na "Marcowe 300". Wystartowało nas pięciu (Andrzej - Endriu68, Krzysiek - KrzysiekP, Tomek - TomStep, Janek - Yanq i ja). Początek jeszcze przy świetle Księżyca ponieważ wystartowaliśmy jeszcze przed wschodem słońca. Ciepło, bezwietrznie po prostu rewelacja. W Międzyrzecu zawróciliśmy w kierunku Lublina i wtedy okazało się, że pojawił się wietrzyk, oczywiście wmordewind. Parczew to obowiązkowa wizyta w dobrze nam znanej restauracji Alma. Po żurku i solidnej porcji pierogów nie bardzo mieliśmy ochotę wsiadać na rowery. Kilkaset metrów przed lokalem nieoczekiwanie spotkaliśmy trzech naszych kolegów z RL, którzy także mieli ochotę na parczewskie pierogi. Później jechaliśmy oddaną niedawno leśną dróżką przez Lasy Parczewskie - rewelacja (brak samochodów, tylko rowery). Bocznymi drogami dotarliśmy do Lublina a potem to jeszcze ciut i byłem w domku.
Pogoda nadal zwariowana. Rano śnieżna zadymka, później na szczęście było już coraz lepiej. Ze względu na syf na drodze wybrałem zimówkę. Traska: Niedrzwica - Czółna - Bełżyce ( obwodnica) - Bełżyce - Wierzchowiska - Borzechów - Kłodnica - Pułankowice - Wilkołaz - Niedrzwica. http://www.gpsies.com/map.do?fileId=nznruzvnhbgrazoi Wiatr nadal trochę przeszkadza ale dzięki temu ulice szybko wysychają i jutro powinno już być miodzio. Wieczorem obowiązkowa wizyta w piekarni (francuskie rogaliki z czekoladą).
Od słoneczka aż po śnieg. Ale po kolei, rano słonecznie, chłodno i trochę wietrznie i oczywiście brak czasu na rower :( Zaraz po południu już mogłem troszkę po rowerować. Na początek "19" do Kraśnika, nie dosyć, że pod wiatr to jeszcze szum pędzących blachosmrodów nie pozwalał mi delektować się muzyką. Tam odbiłem na Urzędów a potem Borzechów, Bełżyce i do domku. Nad głową przybywało chmur i tuz przed domem zaczęło kropić. Gdy już sączyłem gorącą kawkę za oknem na chwilę rozpętał się prawdziwy armagedon. Z nieba sypało się coś podobnego do pokruszonego styropianu. I zrobiło się biało a trochę później mokro :( http://www.gpsies.com/map.do?fileId=kzqpfcctouavhsie
Dzisiejszy dzień pogodowo można było podzielić na trzy etapy ;) Rano piękne słoneczko w południe ciężkie, ołowiane chmury a po południu deszczyk. Cóż się dziwić w marcu jak w garncu. Ze słoneczkiem poranne kółeczko (Niedrzwica - Borzechów - Bełżyce - Radawczyk - Czółna - Niedrzwica). Drugie kółko (Niedrzwica - Osmolice - Strzyżewice - Niedrzwica) bez słoneczka a za to z pierwszymi kroplami deszczu. Przy okazji przetestowałem nowe oponki, wszystko OK.