Na szczęście po całonocnych opadach rano pogoda się uspokoiła. Było jeszcze trochę mokro ale ogólnie nieźle. W drodze do domu postanowiłem objechać lubelski zalew ale nietypowo bo po stronie mniej uczęszczanej. Po południu kilka km po okolicy.
Od rana pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu, było pochmurno, chłodno i coś kapało na głowę. Przed południem szybka wizyta w niby mieście Bełżyce (papierologia w PGNiG). Wieczorem do pracy.
Mimo bardzo chwiejnej pogody po raz piaty odbył się Rodzinny Rajd Rowerowy. Przy okazji członkowie stowarzyszenia uhonorowali naszego kolegę który po pięciu latach postanowił opuścić szeregi Rowerowego Lublina. A wieczorem do pracy.
Ciuciubabka - właśnie tak wyglądało moje dzisiejsze rowerowanie. Przez cały dzień pogoda się ze mną drażniła. Co wyjechałem z domu to pojawiały się ciężkie chmury i zaczynało kropić. Gdy pokazało się na dłużej słoneczko razem z Hubertem powłóczyłem się po okolicy. Nawet wieczorem musiałem skrócić wycieczkę bo oczywiście pokropiło.
Z pracy postanowiłem wrócić do domu okrężną drogą. Lublin - Prawiedniki - Żabia Wola - Tuszów - Bychawa - Strzyżewice - Niedrzwica. Jak się później okazało to tylko do południa pogoda się utrzymała. Później niestety lało :(
Poranek nie zapowiadał nic dobrego :( Było chłodno, wietrznie i pochmurno. Na szczęście wiatr rozwiał chmury i pokazało się słoneczko. Wygospodarowałem trochę czasu przed południem i powalczyłem z wiatrem ;) ( Niedrzwica - Leśniczówka - Wilkołaz - Pułankowice - Zakrzówek - Kiełczewice - Strzyżewice - Osmolice - Niedrzwica ). Wieczorem do pracy. To już czternasty sezon pokonywania tej samej trasy (praca).