Ochota na odwiedzenie tego miejsca zrodziła się już jakiś czas temu lecz zawsze coś stawało na drodze; brak czasu, pogoda itd. Nie zważając na prognozy pogody postanowiłem, że jeśli nie teraz to kiedy ;) Wystartowałem kilka minut po północy, było chłodno ale na szczęście bezwietrznie. Odcinek do Niska (przez Kraśnik, Zaklików i Stalową) to szybki przejazd bez historii. Dopiero za Niskiem odbiłem w boczne (urokliwe) i kompletnie puste drogi. W Kolbuszowej byłem dosyć wcześnie więc Skansen mogłem obejrzeć wyłącznie przez ogrodzenie. Następnie dotarłem do schowanej w lesie miejscowości Blizna. To właśnie tam mieścił się niemiecki ośrodek badan nad rakietami V-1 i V-2 a teraz znajduje się tam Park Historyczny. Kolejne ciekawe miejsce na trasie to Zamek Przecław. Po pokonaniu ponad połowy z zaplanowanej trasy dotarłem do Zalipia. Na własne oczy zobaczyłem pięknie przyozdobione domostwa. jeszcze wizyta w Domu Malarek i czas wracać. Od tego momentu rozpoczęła się nierówna walka z wiatrem, który dopiero teraz porządnie przeszkadzał. O przelotnych opadach nawet nie będę wspominał. Przejechałem przez kilka miejsc, które były na trasie tegorocznej edycji Maratonu Podróżnika. W Baranowie sandomierskim tylko szybka foteczka. Wiatr z godziny na godzinę przybierał na sile a przy tak niskiej temperaturze potęgowało to odczucie chłodu. Gdy dotarłem do Sandomierza stwierdziłem, że tym razem nie mam ochoty na zwiedzanie. Przez Dwikozy, Zawichost dotarłem do Annopola gdzie przeprawiłem się na "naszą" stronę. na deser podjazd w Olęcinie i już prawie byłem w domu. Wiatr i deszcz trochę mnie sponiewierały ale i tak jestem bardzo zadowolony.
Powrót z pracy przy bardzo wietrznej aurze. Po drodze spotkałem pielgrzymkowego kolegę Artura i razem powalczyliśmy z wiatrem. Po południu locik zakupowy ;)