Zaraz po nocnym dyżurze pojechałem do Dorohuska. Tam w pośród nadbużańskiej przyrody został zorganizowany Nadbużański Bieg Pod Prąd. Trasa liczyła 12 km i znajdowało się na niej 35 przeszkód do pokonania. Bagno, ścianki itd. przez chwile poczułem się jak rekrut w jednostce do zadań specjalnych ;) Na mecie mega zmęczenie i wielka radość z ukończenia biegu. Szybka regeneracja i do domku ;)
Po przejechaniu BBT kolejny cel na ten rok za mną. Udało mi się przejechać ponad 3 kkm w ciągu jednego miesiąca :) Na początek pokręciłem się po dobrze mi znanych okolicach a wieczorem pojechałem do pracy.
Ultramaraton Bałtyk-Bieszczady Tour czyli 1008 km walki na trasie ze
Świnoujścia do Ustrzyk Górnych. Przede wszystkim walka ze samym sobą i
swoimi słabościami a w tegorocznej edycji także z wiatrem i deszczem.
Jeszcze kilka lat temu sama myśl o przejechaniu takiego dystansu była
dla mnie kosmosem. Praca a przede wszystkim (wielki) upór pozwoliły mi
na spełnienie jednego z bardziej zwariowanych marzeń. Po 62:14 min
dotarłem do mety tego morderczego maratonu a na mojej szyi zawisł
upragniony medal. Jestem mega szczęśliwy !!! Dziękuję Wszystkim którzy
się do tego przyczynili z którymi miałem zaszczyt i przyjemność
pokonywać trasę IX edycji BBT. Szczególne podziękowania należą się całej ekipie Rowerowego Lublina za świetny PK w Rzeszowie.